| |
|
|
bo kto śpi nikomu krzywdy nie czyni...
obok przeciwności jest szczęście
Ale obok przeciwności jest szczęście. Zaprawdę obok przeciwności jest szczęście. Gdy ukończysz twój obowiązek względem drugich, oddaj się modlitwie. (Asz-Szarh)
Obok trudności jest łatwość... na razie tyle trudności, przeciwieństw. Tak duża różnica zdań, przekonań, wierzeń. Wydawało się, że kiedy dwoje ludzi używa tego samego słowa, to jest porozumienie, że oznacza dla obojga to samo.
A jednak po raz kolejny przekonałam się, że nie warto nadawać imion rzeczom i zjawiskom, tylko pozwolic być. Nie nazywać, bo nazwy rodzą skojarzenia, rodzą wymagania i pretensje, roszczenia.
Ale obok przeciwności jest szczęście. Nie zniechęcać się?
waiting for Godot 2011-04-26 14:33:22
skomentuj (0)
a moze..?
czy ja potrafie byc szczesliwa? ciagle.
dziekowac i otrzymywac i prosic i dziekowac i dawac i otrzymywac i cieszyc sie i rozdawac...
czy ja potrafie?
czy moze jest we mnie jakas sila autodestrukcji? ktora nie pozwala mi cieszyc sie nieustannie?
sen najlepszym lekarstwem.
waiting for Godot 2011-03-30 23:55:07
skomentuj (0)
a jednak
przez ostatnie trzy dni pod skora mialam strach. i zdenerwowanie. nie moglam spac, chcialabym powiedziec ze nie moglam jesc ale bylaby to nieprawda, jadlam jeszcze wiecej niz zwykle.
czulam sie po raz kolejny oszukana, opuszczona, zdradzona. nie spodziewalam sie takiej rewolucji. takiego obrotu spraw.
wczoraj upadlam. w swojej zlosci i rozgoryczeniu, gleboko skrywanej zlosci do o. i tej mlodej naiwnej dziewczyny.
a potem wieczorem rozmowa z j.
i poczulam sie jak glupek. ze znowu nie ufam, znowu cos wymyslam, znowu czarno widze.
zamiast kochac.
waiting for Godot 2011-01-17 13:02:30
skomentuj (0)
once upon a time i was falling in love...
na mym reku lsni srogo.
dostalam zaproszenie na parapetowke. szesc lat temu to zaproszenie mogloby mnie doprowadzic do zawalu serca. dzisiaj wiem, ze nie powinnam isc.
pamietam, za kazdym razem gdy go widzialam, przed oczami robilo mi sie ciemno, serce walilo jak oszalale.
jestem zareczona. wychodze za maz.
z rozsadku? milosc przychodzi z czasem?
nie wierze ze moge jeszcze tak kochac jak kochalam szesc lat temu.
waiting for Godot 2011-01-12 21:34:36
skomentuj (0)
nie kocham
nie kocham. nie kocham. musze isc do przodu.
waiting for Godot 2010-12-19 22:51:25
skomentuj (0)
do you eat meat?
everything but pork.
obiad i muzykowanie. wyszlam z domu. rozgladam sie, nie zamykam.
nawet jesli na powaznie pojawi sie ktos inny, to i tak bede kochac o.
kiedy spotykam sie z kims innym, mowie w myslach 'o. przepraszam, musze isc do przodu'.
kochajac go tak bardzo szukam kogos innego.
waiting for Godot 2010-07-09 16:19:35
skomentuj (0)
tylko we Lwowie
kilika dni temu wydawalo sie, ze wszystko juz jest pod kontrola.
ze ocean mozliwosci nadciaga, zalewa mnie i ja sie nim zachlystuje.
ocean jest, ale gdzies obok. ja wole brodzic w kaluzy, kaluzy ktora juz dawno powinna wyschnac, a jednak na nowo nawadniam ja moimi lazmi.
wizyta sentymentalna we lwowie. nie potrafie tego wyprzec.
na poziomie rozumowym wszystko jest tak jak byc powinno. ale obserwuje ludzi, obserwuje mezczyzn i wiem, ze nie kazdy. wiekszosc nie. ja nie chce.
powoli zaczynam akceptowac, rozumiec kryteria jakimi sie kierowalam. powoli zaczynam kochac.
ale o. nie wroci. nie chce zeby wracal.
waiting for Godot 2010-05-04 13:03:07
skomentuj (0)
bella ciao bella ciao bella ciao ciao ciao
potrzeba ruszenia, potrzeba ruszenia.
dawno nie widzialam zielonego koloru przy jego imieniu.
waiting for Godot 2010-04-25 23:00:32
skomentuj (0)
gdybym mogła schowałabym twoje oczy w mojej kieszeni
jestem zazdrosna.
denerwuje mnie kiedy on rozmawia z kolezankami.
waiting for Godot 2009-11-14 23:21:08
skomentuj (0)
dokad
kherejni men la misere.
codzienne wyjscie do pracy jest dla mnie meczarnia.
wszystko sie zmienilo. brelodrado upadlo. wkroczyl wielki konsulting.
wybralam ta firme bo 3 lata temu majdi powiedzial "naucz sie francuskiego. wybierz del."
nie majac w pamieci tych slow, zrobilam bezwiednie tak jak powiedzial. a teraz jakie mam wyjscie. dokad mam isc, co mam zrobic. jaka jest ta 'destination occupation'.
wiem, ze to nie bedzie warszawa. ale nie wiem ile jeszcze czasu uplynie zanim bede gotowa podjac decyzje.lata mijaja.
waiting for Godot 2009-10-19 10:01:19
skomentuj (0)
Yet, if he said he loved me, I'd be lost. I'd be frightened.
nie wiem co sie dzieje.
przede wszystkim klamie. oklamuje. siebie, jego, przypadkowo spotkanego znajomego.
czy to dlatego ze nie jestem gotowa? chcialabym, a z drugiej strony boje sie.
nie wiem co mnie czeka. taka duza zmiana. zmiana wszystkiego.
sprawdzam loty. air france stoi nisko. tylko czy dostalabym urlop? i czy to mialoby sens?
waiting for Godot 2009-09-17 10:00:16
skomentuj (0)
well i'll be damned
jestem nieszczera. ciągle udajaca.
ciagle starajaca się być kims kim nie jestem.
to nie ma szansy powodzenia.
dlaczego daje szanse? stwarzam pozory szansy. slowa, slowa, slowa. nic tylko słowa. wyrachowanie.
jak to nazwac? doswiadczenie zyciowe? obrona przed czyms?
po tysiackroc zadawane pytanie: czy ja kogokolwiek potrafie kochac? w ktorym momencie bede umiala powiedziec, ze oto dotarlam do celu?
nie naleze. nie chce nalezec.
snilo mi sie ze poszlam do meczetu gdzie glosno swiadczylam, a potem spiewalismy pioseki i byl jakis maly czarny chlopaczek z rosji, ktory przekonywal mnie ze wszystko bedzie w porzadku.
ale ja nie chce isc do meczetu. nie chce byc wpychana w zadne schematy. nie chce zeby ktos mna rzadzil.
chce byc wolna.
nie chce wychodzic za maz a potem pokazywac swiatu zdjec na portalach spolecznosciowych. nie chce, nie chce, nie chce.
nie interesuje mnie mieszkanko, ikea, co ugotowac mezusiowi na kolacje i inne takie pierdoly.
dzisiaj mam ogromna potrzebe wyzaczenia swojego obszaru, do ktorego nikt nie ma wstepu. mam dosyc udawania, usmiechania sie i bycia lepsza niz jestem w rzeczywistosci.
dwie muszki rozgniecione na monitorze.
waiting for Godot 2009-09-11 23:59:35
skomentuj (0)
mliha
jestem w polsce i tutaj zycie toczy sie tak jakby nic sie nie dzialo. te same zajecia, te same miejsca, te same twarze wokol, praca, zarobki, wydatki.
ale jest ktos kto chcialby to zmienic. ktos kto ma marzenie, pragnienie zmiany, polaczenia jego rzeczywistosci z moja rzeczywistoscia. rzeczywistosci bardzo roznych, w ktorych trudno mi wskazac punkty ktore na pewno sa wspolne.
moglabym zrobic liste ja - on.
u mnie jest tak, a u niego tak. tutaj moze znalezlibysmy wspolny jezyk, ale tam juz nie bardzo.
ja na razie nie podejmuje zadnych decyzji. patrze, obserwuje, uczestnicze w tym co sie dzieje, odgrywam jakas role, w glowie pojawiaja sie analityczne mysli, moskwa nie wierzy lzom.
dlaczego akurat ten film?
posprzatam pokoj.
waiting for Godot 2009-09-07 09:41:51
skomentuj (0)
a la plage
mamo, tato, to Omar. to dobry chlopak i kocha mnie.
...
awans. kolejny awans. promocja. nowe stanowisko, nowa łatka, wyższa pensja, gratulacje, gratulacje.
...
ani jednego dnia nie odprawiłam od początku do końca. usprawiedliwieniem może być zmęczenie i choroba. ale od jutra postaram sie juz robic jak nalezy. tylko jedzenie w samotnosci nie rowna sie z tym jak cala rodzina zasiada przy stole, albo chociaz dwie bliskie osoby, ktore tak samo czekaja na pierwszy lyk wody.
nie znalazlam odpowiedzi na moje pytania.
wrocilam do tej samej rzeczywistosci. i ten awans. smiechu warte.
gdybym tylko wiedziala, ze jesli wyzwole sie ze swoich ograniczen, rzuce to wszystko i powiem morzu tak, gdybym wiedziala, zrobilabym to.
waiting for Godot 2009-08-28 12:48:59
skomentuj (0)
mbrouk
chyba nie spróbujemy.
waiting for Godot 2009-08-22 10:36:09
skomentuj (0)
nie ma powrotu
nie pojechałam.
wydarzenia ostatnich dni są tak nieprawdopodobne, ze nawet trudno je komus opowiadac.
wszystko dzialo sie jak w kalejdoskopie.
rezultat jest taki, ze walizka wciaz stoi spakowana, a ja jestem w warszawie. w poniedzialek spokojnie pojde do pracy.
co mam?
niepuste konto w banku, na ktorym odkladalam pieniadze na 'po algierii'.
ksiazki, ktore kupilam zeby czytac 'w algierii'.
nierozwazone sprawy, ktore mialam rozwazyc jak wroce.
czystego msna.
prawie czystego. zostal jeden. nie do konca pozamiatane. pozamiatamy wkrotce. jakis deadline? jesli do konca tygodnia nie to...? do konca miesiaca..?
a ze trzeba bedzie pozamiatac to wiem.
zycie toczy sie dalej. banalne stwierdzenie, ale co innego moge w tej sytuacji powiedziec. wszystkie mrzonki prysly. marzenia.
nie pojechalam.
nie pojechalam.
wszyscy odetchneli z ulga.
ja niby tez taka uradowana. teoretycznie nic nie stracilam.
jeszcze to do mnie nie dociera.
waiting for Godot 2009-07-25 22:48:28
skomentuj (0)
cvetok i nozh
smutno mi.
smutno mi z powodu jordanii.
wszystko zmierza w dziwnym, niekontrolowanym przeze mnie kierunku.
nic nie jest pewne. wszystko dookola jawi mi sie jako ukladanka, domek z kart, ktory mimo wrazenia stabilnosci moze zaraz runac.
troche zwatpienia i strach. a jednoczesnie postanowienie - dluzej tu nie wytrzymam.
wroce z algierii i podejme odpowiednie kroki.
waiting for Godot 2009-07-19 02:03:13
skomentuj (0)
nie wiem
za poltora tygodnia mam wyjezdzac. ale nie wiem do ktorego samolotu wsiade. czy polece prawie zgodnie z planem do algerie, czy polece do znanego i do bolu skomercjalizowanego tkt. jedno pewne - w obu krajach drzewa inne rosna i do obu mniej wiecej, mniej wiecej te same rzeczy trzeba spakowac. nawet prezenty dla rodziny te same. teraz trzeba podjac szybka decyzje, i tu i tu ktos na mnie czeka, wiec nie jadac gdzies sprawie przykrosc komus kto czeka gdzie indziej.
zastanawialam sie ostatnio, czy ja potrafilabym jeszcze zwiazac sie z polakiem? z takim polskim mezczyzna, katolikiem lub nie, ktory przezywal te same co ja momenty dziejowe, czytal te same ksiazki do matury, smial sie z tych samych dowcipow, dorastal na tych samych bajkach. czy ja potrafilabym sie otworzyc przed takim? zaufac?
dlaczego 99% polskich kobiet potrafi to zrobic i akceptuje polskich mezczyzn, a ja nie?
dzisiaj rano obudzil mnie telefon. rachid. "poklocilem sie z zona" powiedzial rozbrajajacym glosem.
kilka dni temu snil mi sie misza, ktory niedawno sie ozenil. kiedy obudzilam sie, pomyslalam to co zawsze. NO PRZECIEZ GO NIE CHCIALAS. rachida tez nie chcialam. miszy ruskiego tez nie chcialam. nie chcialam tego i tamtego tez nie chcialam. skad wiec ten cien zalu kiedy wszyscy po kolei wstepuja w zwiazki malzenskie?
bo kogo chcialam? bo chcialam alko-pracoholika, nieudacznika, ale za to z wielkimi planami. bo chcialam ruskiego, ktory boi sie kobiet. bo chcialam barmana ktorego nie tylko ja chcialam. i jeszcze kilku innych chcialam, a po zadnym nie ma dzisiaj sladu.
i dopiero rachid uswiadomil mi, ze tak naprawde to ich wszystkich tez nie chcialam, ale liczylam na to, ze w ktoryms z nich odnajde siebie. i tak trwam sobie samotnie juz rok. mial byc wielki przelom w te wakacje, miala byc wyprawa w nieznane i zderzenie marzen z rzeczywistoscia. a tu zadne zderzenie sie nie zapowiada,
w dodatku zaczyna mi sie chciec jordanii
i oby ta jordania, czy inna syria czy antarktyda znowu mi nie przeslonila widoku i obym znow za jakis czas nie byla dla innego ktorego nie chcialam osoba do ktorej sie dzwoni tylko zeby powiedziec 'poklocilem sie z zona'...
waiting for Godot 2009-07-12 23:43:01
skomentuj (0)
pipeline prawie pusty
tak duzo zmienilo sie przez ostatni rok.
gdyby ktos rok temu powiedzial mi, ze odejde od kosciola katolickiego, wysmialabym. dzisiaj jest to oczywiste.
niecale dwa miesiace do wyjazdu. wyjazdu ktory ma byc poczatkiem i koncem.
koncem, bo pozniej nie ma zadnych planow. zadnych terminow. zadnych egzaminow, terminow wyznaczanych przez innych. zostaje jakis porzadek, organizacja roku w kalendarzu, ale nic poza tym. algieria zamyka pewne sprawy.
poczatek, bo dzieki wyjazdowi bede mogla podjac swiadoma decyzje. bo albo cos sie zacznie, albo bede mogla zdecydowac, ze to nie jest dobry kierunek. bo bede wiedziala, czy chce wyjechac z warszawy.
horyzont szeroki.
waiting for Godot 2009-06-08 15:45:30
skomentuj (0)
promotion
a wiec awans. zaskoczenie. za szybko? nie szkodzi.
prosciej rzecz ujmujac - wiecej pieniedzy, szybszy wyjazd w nieznane. nie zadomowie sie w warszawie.
nie poznam tu nikogo.
zostane rok, zrobie jeszcze studia podyplomowe, odloze. potem wyjade.
otworzylam dzisiaj pufe ze wspomnieniami. listy do samej siebie, pouczenia czternastolatki do mnie starszej. Jestem starsza, czytam co pisalam jako dziecko i nadziwic sie nie moge jaka bylam naiwna. jak pieknie pisalam o kochaniu i zwatpieniu.
na tej podstawie stwierdzam - jednak jestem dorosla.
czasem mysle, czy wrocil, czy wroci, czy sie jeszcze spotkamy.
czasem mysle o ravicu.
czasem mysle o le frere d'Amir (opcjonalnie)
czasem mysle, choc obecnie kroluje przekonanie ze nie bedzie mi dane.
waiting for Godot 2008-08-23 00:34:41
skomentuj (2)
dwa tygodnie
powoli wszystko wraca.. do normy?
uspokoilam sie, juz siebie nie obwiniam, juz nie rozmyslam, nie goraczkuje, nie gram namietnie w kierki, nie wracam z pracy na piechote i w okolicach metra nie spogladam tesknie w tamta strone, nie ciagnie mnie do palenia.
zamiast tego ucze sie francuskiego. to moje nowe hobby.
jednoczesnie coraz czesciej odczuwam gniew na andrieja. jakis retrospektywny gniew, w nocy kiedy zasypiam i przypomne sobie jego osobe, ogarnia mnie zlosc, wyobrazam sobie, ze wymierzam mu policzek, jeden, drugi, setki policzkow. czasem mam ochote wykrzyczec to wszystko, ta zlosc jest silniejsza ode mnie.
ta zlosc wynika z tego, ze taka slaba jednostka jak on weszla mi na glowe i mnie stlamsila. czasem czuje wrecz obrzydzenie kiedy o nim mysle. na szczescie nie zdarza sie to zbyt czesto.
dwa tygodnie odkad. dwa tygodnie do.
jeszcze tylko dwa tygodnie i bedzie nowe.
wiem, ze musze pojednac sie, bo gniew i zlosc, strach i zwatpienie zawladnely mna przez ostatnie trzy miesiace.
ale lekcja nareszcie trafila do glowy.
chyba to juz jest tak.
chyba tak.
chyba rozsadek?
waiting for Godot 2008-08-18 15:43:03
skomentuj (0)
nic nowego
wiec wyjechal.
mial sie odezwac jak dotrze na miejsce, wyslac numer.
minely juz cztery dni i nic.
nie sadze zeby kolejne dni przyniosly jakakolwiek wiadomosc.
stracilam moja szanse.
nie bylam soba, nie bylam sobie wierna, nie wierzylam, nie ufalam, mozna tak wymieniac bez konca.
z innej strony - wlasnie bylam soba, bo ja taka jestem, nierozsadna, impulsywna, na pokaz.
nie da sie cofnac czasu.
ludzie nie wracaja. Kabil nie wroci.
waiting for Godot 2008-08-10 22:53:27
skomentuj (0)
nmout fik
nadszedl czas podsumowan,
pierwszego sierpnia oprocz siniaka na zgieciu lokcia otrzymałam mala karteczke z napisem "wynik ujemny".
zaden pocalunek w zyciu nie byl pocalunkiem smierci.
pierwszego sierpnia udowodniłam sobie i swiatu, ze jestem osoba zaklamana, ze malenki plomien, jaki zaplonal zaledwie dwa dni wczesniej nie mial szans na przetrwanie z powodu mojej niewiary, falszu, strachu, glupoty i kto wie czego jeszcze.
wymagam od innych czegos, na co sama nie potrafie sie zdobyc.
nic nie pomoze tlumaczenie, ze sa to mechanizmy obronne, ze calym sercem pragne czegos innego, ze to nie ja.
nie powinnam juz dostac kolejnej szansy, nie bede umiala jej wykorzystac.
jest mi tak bardzo przykro.
waiting for Godot 2008-08-04 16:13:17
skomentuj (0)
salma ya salama
ogarnelo mnie dzisiaj przeczucie, ze nigdy juz nie spotkam 'milosci swego zycia'.
naprawde niemile przeczucie.
waiting for Godot 2008-06-25 23:19:01
skomentuj (0)
cul-de-sac
Nie sadzilam, ze taka sytuacja zdarzy sie tak szybko.
Ale przeciez sytuacje zdarzaja sie, jesli uparcie dazymy do tego, by mialy szanse zaistniec.
Ale ironia tego wszystkiego sprawia, ze nawet nie umiem okreslic co sie tak naprawde dzieje w mojej glowie.
Nic. No przeciez nie bedzie nic.
Nie mozna popelniac w kolko tych samych bledow.
Ale z drugiej strony mysle sobie - dlaczego mam miec tak jak wszyscy. Dlaczego mam miec 'dobra prace', 'dobrego meza' a pozniej 'dobre, rumiane, bananowe dzieci'. Dlaczego to wszystko ma byc tak jak inni tego chcą.
Moze i to jest DOBRE, moze ludzie sa szczesliwi. Ale moze JA nie bede nigdy tak zyc.
Tylko jesli teraz wejde w jakis inny uklad - czy nie strace czasu? Czy za rok nie obudze sie znow w polowie czerwca i nie powiem - kolejny stracony rok, a lat przybywa?
Tak wiec nie bedzie zadnego follow-up.
Sama nie moge sobie wyobrazic jak to mialoby funkcjonowac.
(Kabil)
waiting for Godot 2008-06-15 09:18:26
skomentuj (2)
take my life...
za każdym razem, każdego roku mówiłam to samo.
"to już"
co roku wydawało mi się, że więcej nie trzeba, że jestem gotowa.
przez całe życie pędziłam w ten sam sposób, bez zastanowienia, bez refleksji (a raczej zawsze z post-refleksją), na oślep, pod wpływem emocji.
i za każdym razem poległam.
za każdym razem na końcu pozostawał niebieski ekran z napisem 'fatal error'.
za każdym razem na końcu mówiłam - jestem bogatsza o doświadczenia.
dzisiaj przyszedł taki dzień, że mam już dość tych schematów.
chciałabym wyrwać się.
chciałabym kochać i być kochaną.
to wszystko.
schemat powtarza się jednak, bo już teraz mówię 'teraz już wiem. to już".
czekam wciąż.
waiting for Godot 2008-06-01 23:11:38
skomentuj (0)
silniejszy
co niemożliwe u ludzi - możliwe u Boga.
poddaję się.
oddaję się.
wierzę.
waiting for Godot 2008-03-17 19:05:36
skomentuj (0)
time to say goodbye
powod 1: bo szkoda tego co bylo
powod 2: bo nie ma pewnosci czy postepuje slusznie
powod 3: perspektywiczna zazdrosc, ze innej da wszystko to, czego mi nie dal.
oto powody, dla ktorych nie umiem powiedziec KONIEC.
waiting for Godot 2007-10-15 21:34:40
skomentuj (0)
gdzieś w sercu głęboko czuję ból...
Tylko Tobie mogłam oddać wszystko,
I z Twego spojrzenia tyle lat
czytałam życia prawdę.
Tylko Tobie mogłam wyznać wszystko,
o pierwszej miłości, wszystkich snach,
wiedziałaś Ty, nikt inny.
Ty mi raz wskazałaś,
moją pierwszą gwiazdę.
Ty umiałaś poznać szyfry moich marzeń,
pragnień, złudzeń...
***
Gdzieś w sercu głęboko czuję ból..
***
dlaczego tak jest?
czy dlatego, ze to wciaz nie jest odpowiednia osoba?
dlaczego przychodzi zwatpienie z kazdym dniem coraz wyrazniejsze?
chodze do pracy, nie wiem czy jest to dla mnie odpowiednie miejsce.
za tydzien przeprowadzam sie, czy slusznie?
tesknie, czy jest za kim?
nie jestem szczesliwa. musze to sobie otwarcie powiedziec.
bylabym szczesliwa gdzies na pustkowiu.
gdybym podazala za swoim powolaniem.
uciekalam przed nim, zagluszalam.
dlatego zyje tak jest setki osob w tym kraju, setki osob marzy o takim zyciu.
mam wszystko?
a nie mam nic. nie mam siebie. to czyni mnie najubozsza z ludzi.
jak dlugo bede jeszcze zwlekac z podjeciem decyzji..?
waiting for Godot 2007-09-19 19:38:31
skomentuj (0)
dozhd
coz sie cisnie na usta?
ze to zadna niespodzianka.
zadna nowosc.
tak bedzie lepiej.
pamietam, ze cztery lata temu te slowa doprowadzily mnie do swego rodzaju rozpaczy, a teraz te same slowa padaja z moich ust. ze tak bedzie lepiej.
ja dam rade.
ZAWSZE DAJE RADE. zawsze. naprawde zawsze.
eto prosta dozhd, a mozet plachu eto ya..
dusza rozmokla, ale nie od lez. nie bedzie juz zadnych lez. nie ma za czym plakac.
zal? raczej nie w moim sercu.
raczej wstyd, co powiem innym.
co powiem?
znow powiem, ze to byla moja decyzja. znow cala wine wezme na siebie. wina bez zawinienia. tak przynajmniej sie wydaje. czymze zawinilam?
nie ja.
i zrealizuje sie marzenie przytlumione przez tyle spraw. ono nie zasnelo, nie umarlo. dwa lata tutaj, popracuje, zarobie, wyjade. dokladnie tak jak chcialam. nie wiem jeszcze dokad.
ale wiem, ze tam nie bedzie lez.
waiting for Godot 2007-09-14 22:57:21
skomentuj (0)
|
|
|
|
|
|
|
|